Header Ads

SZKOŁA ŚREDNIA A STUDIA cz. I

Mogłoby się wydawać, że studia, to po prostu kolejny etap w ścieżce edukacyjnej, niczym nie różniący się od poprzednich szkół. Nie do końca tak jest - według mnie. Okres studiów, jest dla wielu osób pierwszym sprawdzianem z dorosłości, próbki tego, jak będzie wyglądało całe ich życie, po zakończeniu edukacji. Wielu rzeczy trzeba uczyć się na nowo, lub przystosowywać do danej sytuacji. Podzielę się z Wami, moimi spostrzeżeniami na temat studiów, różnic oraz podobieństw ze szkołą średnią.

  1. SAMODYSCYPLINA:
    Jedną z najtrudniejszych rzeczy na początku samodzielnego mieszkania, było nauczenie się samodyscypliny. Mimo, że nie jestem bałaganiarą i lubię porządek, to sterta ciuchów na krześle lub naczyń w zlewie, czasami nie była ruszana przez 2-3 dni. Dopiero po pewnym czasie uświadamiałam sobie, że przecież w magiczny sposób, lista obowiązków i rzeczy do zrobienia/sprzątania się nie zmniejszy - systematyczność popłaca. Podobnie z rannym wstawaniem, które od zawsze było moją zmorą. "Drzemka" i odkładanie budzika na później, nie pomaga NIGDY, a mama, która wchodzi do pokoju z okrzykiem "Olka wstawaj!" - TAK. Brak osoby, która w mały, ale jednak w znaczący sposób pomagała kontrolować swoje życie, na początku był lekko szokujący. Przecież mieszkanie samemu to nic trudnego! (czyżby?)
  2. WYKŁADY+ĆWICZENIA vs. LEKCJE:
    W szkole średniej i klasach niższych, nie było czegoś takiego jak wykład. Były po prostu LEKCJE. Dlatego przyzwyczajenie się do 90 minut siedzenia i słuchania wykładowcy na dany temat, na początku studiowania było ciężkie. Ludzi mózg jest tak skonstruowany, że traci skupienie i zainteresowanie rozmówcą po 45 minutach. Na lekcjach rozmawia się z nauczycielem, wymienia poglądy oraz odpowiada na pytania. Na studiach większość wykładów polega na tym : wykładowca mówi - student słucha. Kropka.
  3. PANIE MAGISTRZE, PANI INŻYNIER, PANIE DZIEKANIE....
    Zwracanie się do nauczycieli w liceum było proste. Każdy kto prowadził zajęcia, był panem lub panią profesor (mimo, że nie wielu nauczycieli posiada taki tytuł). Na studiach, ogromną wagę przywiązuje się do tytułu zawodowego, podczas rozmów oraz w piśmie. Do wykładowcy inżyniera należy zwracać się "panie inżynierze", do dziekana "panie dziekanie" a do magistra kobiety "pani magister". Spotkałam się z tym, że prowadzący nie odpisał na e-mail studenta, ponieważ zwrócił się on, do niego bez tytułu zawodowego..
  4. "PANI ALEKSANDRO..."
    Na studiach zwiększa się dystans między uczniem a prowadzącym zajęcia. Przez dwa semestry, ani jeden wykładowca nie zwrócił się do mnie bezpośrednio z imienia - Olu. Pan/Pani/Państwo to zwroty używane przez kadrę dydaktyczną.
  5. ZWOLNIENIE OD RODZICÓW? NO WAY
    Nieobecność na zajęciach można usprawiedliwić tylko poprzez zwolnienie lekarskie. Jeśli reprezentuje się uczelnię np. na konferencji, to może to zrobić opiekun koła naukowego. Zwolnienie od rodziców lub napisane własnoręcznie nie istnieje.
  6. TO TOBIE MA ZALEŻEĆ
    Nauczycielom w liceum zależało, żeby klasa miała dobre oceny. Jeśli zauważyli w kimś potencjał, starali się wycisnąć z ucznia maksymalnie jego zdolności. Na studiach jeśli nie zdasz egzaminu - to Twoja sprawa i to w Twoim interesie, leży wtedy rozmowa z wykładowcą, na temat drugiego terminu. Większość spraw załatwiana jest indywidualnie, nie grupowo.

Jestem bardzo ciekawa, jakie Wy macie spostrzeżenia na temat różnic studia vs. szkoła średnia. 

Piszcie proszę w komentarzach!


Zapraszam na mój instagram:




3 komentarze:

  1. Ze wszystkim co napisałaś zgadam się w 100 %. Mnie na początku denerwowało to, że można było mieć na zajęciach jedną nieobecność i trzeba było czasami z gorączką siedzieć na zajęciach ;/ Z kolei nabranie dyscypliny i nauka samodzielności bardzo procentuje w późniejszym życiu :) Jak wszędzie są plusy i minusy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja najbardziej tęsknię za zwolnieniami od rodziców :) Do reszty szybko się przyzwyczaisz, nawet Ci się to spodoba.

    OdpowiedzUsuń