Header Ads

MINIMALIZM KOSMETYCZNY: MODA CZY ZDROWY ROZSĄDEK?

"Minimalizm «ograniczenie do minimum wymagań, potrzeb, dążeń itp.»"  - Słownik języka polskiego

Minimalizm święci trumfy. Jest bardzo modny i coraz więcej osób wprowadza tę filozofię do swojego życia, na wielu płaszczyznach. O kosmetycznym minimalizmie  dowiedziałam się pierwszy raz z kanału nissiax83 na YouTube. Zdziwiłam się, że osoba zajmująca się  szeroko rozumianą tematyką "Beauty" decyduje się na ograniczenie kosmetyków. Przecież dostaje tyle propozycji i produktów do testowania! Przecież to bez sensu...

Jako 15-latka chciałam mieć ogromny kufer z rzeczami do makijażu: masę cieni, podkładów, róży i bronzerów. Mimo, że zakładanie bloga wydawało mi się wtedy kiepskim pomysłem, chciałam posiadać taką ilość dóbr makijażowych dla własnego zaspokojenia - "zbierać i mieć". Nie po to, żeby o nich pisać i się chwalić. Tak sobie "mieć".

PROJEKT DENKO
Mam 20 lat i od roku nie kupiłam ani jednego balsamu do ciała. Od roku?! Jak to możliwe spytacie?! Otóż sama dla siebie wprowadziłam 'projekt denko' - zużywam każdy kosmetyk od otwarcia do dna. W ten sposób można  nie tylko zaoszczędzić sporą sumkę. Nie marnujemy produktów. Ile razy zdarzyło się Wam wyrzucić na wpół zużyty lub tylko raz wykorzystany kosmetyk? Z przykrością przyznaję, że mi - parokrotnie. Kasa poszła w błoto. A przecież zmarnowane pieniądze mogłam wydać na co innego... Projekt denko to jeden z moich ulubionych filmów na kanałach Beauty na YouTube. To takie szybkie recenzje, które jednocześnie pozwalają na ocenę całego produktu. Pisałam już, przy okazji wpisu o Garnier Fructis Oil Repair 3, że często kosmetyk super działa na początku, potem włosy się przyzwyczajają i efekty znikają. Podobnie jest z pielęgnacją i kolorówką. Dlatego polecam Wam oglądać/czytać  i robić swoje własne Projekty Denko :)

Kiedyś przerażała mnie kosmetyczka mojej mamy: podkład, puder, kilka pędzli, róż i kilka pędzli. "Jak tak można?!" - myślałam. Teraz jest na odwrót :)

MINIMALIZM 
Idea minimalizmu w mojej kosmetyczce przyszła do mnie sama. Zauważyłam, że coraz więcej miejsca potrzebuje na przechowywanie 'kolorówki'. Zamiast wyszukać nowego miejsca na kosmetyki, zabrałam się za ich uporządkowanie. Okazało się, że wiele z bronzerów czy róży, (które zużywa się najdłużej) jest już przeterminowane... Teraz stawiam na sprawdzone produkty; staram się kupować coś nowego, dopiero jak wykorzystam to, co mam. Przykładem jest podkład - zamawiam nowy, gdy widzę już produkt na dnie. Nagle moja kosmetyczka zmniejszyła się dwukrotnie :) 

Uważam, że minimalizm kosmetyczny dotrze do każdego. To kwestia czasu. Innych dopadnie w wieku 20 lat, innych w 40 roku życia a innych przy 50-dziesiątce. Moja 17-letnia siostra powoli przestawia się na "umiar". Zauważyłam, że mało eksperymentuje i kupuje 'pewniaki' - zuch dziewczyna!

Podobno umiar trzeba zachować we wszystkim i to on jest drogą do sukcesu. Jeśli w swojej kosmetyczce będziemy miały ograniczoną liczbę kosmetyków, takich sprawdzonych i dobrych, codzienny makijaż będzie nie tylko prostszy ale i sprawniejszy. 

Na chwilę obecną, wszystkie moje kosmetyki do makijażu, wraz z "narzędziami" typu pędzle + gąbka, mieszczą się w zrobionym przeze mnie organizerze :) Cieni, bronzerów, podkładów i rozświetlaczy nie kupię chyba przez najbliższe pół roku.

ALE UWAGA: z racji tego, że tematyka 'beauty' zaczęła królować na moim blogu, doskonale liczę się z tym i wiem, że kosmetyków z czasem będzie więcej. Będzie się to wiązało przede wszystkim z testami nowości na rynku. Do 'ogarnięcia' takiej ilości dóbr przychodzi z pomocą 'Projekt Denko' czyli zużywanie produktu od początku do końca. Sukcesywnie pozbywamy się więc nadmiaru naszego asortymentu, a jednocześnie poznaniemy kosmetyk od A do Z :)


Słyszałyście o minimalizmie kosmetycznym/stosujecie go?
Co o nim sądzicie? Piszcie w komentarzach!



12 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą na 100%. Parę lat temu półki w łazience uginały się od ilości kosmetyków. Zostawiałam mnóstwo pieniędzy w drogeriach.Ograniczenia finansowe zmusiły mnie do rozsądnych zakupów kosmetycznych. I to działa, mam kilka wybranych sprawdzonych pewniaków i tego się trzymam a nowości pojawiają się tak jak piszesz gdy zbliża sie denko.... pozdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super! Oszczędności wynikające z nieustannego kupowania kosmetyków wbrew pozorom mogą być naprawdę wielkie :) również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Miałam taki etap, że kupowałam sporo kosmetyków do makijażu i pielęgnacji, ale to był czas eksperymentowania, uczenia się i znajdowania tego, co służy mi najlepiej. Dlatego, oczywiście w pewnych granicach, warto na początku więcej kupować, żeby się przekonać, co nam najbardziej pasuje. Ale teraz, jak już wiem, mało co kupuję i też tylko żeby zastąpić to, co mi się skończyło.
    Wyjątkiem są lakiery do paznokci - te namiętnie kolekcjonuję i nie mam zamiaru przestać, takie mam hobby <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie takim wyjątkiem są produkty do ust ;p

      Usuń
  3. Minimalizm pomaga w wielu dziedzinach życia. Często jest to zdrowy rozsądek i umiar. Warto o tym pamiętać. http://marioribarwnyswiat.ct8.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również o minimalizmie słyszałam od Nisi :) staram się wprowadzać pewne zasady w życie- niestety nie wszystko mi się udaję tak jakbym tego chciała :) cały czas się uczę :)
    Pozdrawiam serdecznie :)
    https://kwadransdlaciebie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Minimalizm jest potrzebny nie tylko w kosmetykach, ale także w wielu innych dziedzinach. Trzeba dokonywać rozsądnych zakupów i kupować tylko rzeczy, które nam są potrzebne. Na pewno warto o tym pamiętać.
    Pozdrawiam i zapraszam serdecznie do mnie.

    http://gleamdreams.blogspot.com/

    PS. Jak wejdziecie na mojego bloga to zobaczycie, że nie mam wielu postów, ale wyjaśnienie tego znajdziecie właśnie w jednym z postów i zrozumiecie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny i przydatny post. Rób dalej swoje, powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń