Header Ads

MASECZKI DO 5 ZŁ: ULUBIEŃCY & NOWOŚCI

Każda kobieta dobrze wie, że dobra maseczka do twarzy, może w ciągu kilku krótszych lub dłuższych chwil, zdziałać prawdziwe cuda. Prawdziwy "BOOM maseczkowy" miałam w okresie dojrzewania. Moją cerę można było zaliczyć do tych trądzikowych - dużo niedoskonałości, wyprysków i przebarwień. Maseczki stosowałam wtedy prawie codziennie.. Z perspektywy czasu wiem, że zamiast leczyć/pomagać mi w walce z problemami skórnymi, produkty wysuszyły ją na wiór...
Mogę doradzić teraz osobom, które mają młodzieńczy trądzik: NAWILŻENIE TO PODSTAWA. Owszem, odpowiednie oczyszczanie jest niezbędne, ale dobre nawodniona i nawilżona cera, szybciej wyleczy się z nastoletnich niedoskonałości. Post o walce z takim problemem pojawi się na blogu, więc wrócę do tematu wpisu :)
Maseczki w pielęgnacji mojej twarzy, odgrywają ważną rolę. Używam ich minimum 1x w tygodniu oraz przed ważnymi "wyjściami". 
­
­
­
Maseczka Lirene Age Blocker to produkt, którego używam stosunkowo najrzadziej. Co 2-3 tygodnie. Ponad pół roku temu skończyłam 20 lat. Wiem, że jestem młoda i zmarszczki nieprędko pojawią się na mojej buzi, ale lepiej zapobiegać niż leczyć :) Wiele dermatologów i osób związanych z branżą kosmetyczną przekonuje, że już w moim wieku poleca się "start pielęgnacji przeciwzmarszczkowej". Maseczka ładnie napina powierzchnię skóry - daje delikatny efekt liftingu. Bardzo ją lubię!

Kolejna maska, którą używam raz, na jakiś czas - na większe okazje i 'wyjścia'. Koktajlowa Maseczka S.O.S. zawiera 24 - karatowe złoto  i kwas hialuronowy. Ładnie odświeża buzię, przygotowując ją pod cięższy, imprezowy makijaż. Zmniejsza też oznaki zmęczenia, jeśli przed spotkaniem nie miałyście czasu się zdrzemnąć - don't worry. Dodatkowo subtelnie rozświetla cerę; make up lepiej wygląda po takiej pielęgnacji :)

Pisząc ten post, oczyszczam cerę właśnie tą maseczką - powinno to, o czymś świadczyć :) Glinka termalna absorbuje nadmiar serum, odblokowuje pory skóry i działa antybakteryjnie. Jak pisałam wyżej, z takimi oczyszczającymi produktami nie można przesadzać. Stosuję ją na przemian z dwiema innymi maseczkami raz w tygodniu.

Kolejna oczyszczająca perełka. Wersja peel-off tego produktu, była jedyną maseczką, którą pozwalał mi używać na sobie, mój mężczyzna: "fajnie się ją ściąga z twarzy". Nie spotkałam jej ostatnio w moim Rossmann'ie (niestety). Wersja tradycyjna, kremowa także świetnie się spisuje. Kwas salicylowy w niej zawarty, wysusza ewentualne wypryski i usuwa zanieczyszczenia. Sól z Morza Martwego zawiera drogocenne minerały i mikroelementy, które wspomagają wiązanie cząsteczek wody w skórze - co nie zmienia faktu, że po tej konkretnej masce, muszę nałożyć grubszą warstwę kremu na noc.

Odkrycie poprzedniego roku - oczyszczająca maseczka z Ziaji z glinką szarą. Po pierwsze zmniejsza widoczność porów (u mnie dosyć dużych). Po drugie uspokaja "nieprzyjaciół" na twarzy; zaczerwienienia zmniejszają się, wypryski znikają. A po trzecie łagodzi podrażnienia. Stosuję ją punktowo nakładając pędzelkiem.

Rodzynka dzisiejszego zestawienia - maseczka do stóp. Odkryta przypadkiem kilka tygodni temu w Lidlu, na stoisku Perfekty. W cenie jednego produktu mamy dwa : peeling + maseczka. Super połączenie. Nie działa w prawdzie jak złuszczające maski w płatach z L'biotiki, Epilfeet czy Botanical Choice, ale widocznie poprawia stan stópek. Szczególnie zaaplikowana na noc, pod skarpetki :)

Kwasy AHA zawarte w tej masce są pomocne w przypadku przebarwień i niewielkich blizn potrądzikowych oraz poprawiają elastyczność oraz jędrność skóry. Aloes natomiast ma tyle zastosowań i właściwości, że warto byłoby poświęcić mu osobny post :) Maska zawiera również alantoinę - substancję, które rewelacyjnie przyśpiesza proces regeneracji skóry. Jest idealna po opalaniu czy po peelingu.

Siostra wersji wygładzającej. Głęboko nawilżająca maseczka, którą stosuję według zaleceń na twarz, szyję i dekolt. Zawiera czysty sok aloesowy - ekstremalnie nawadniający skórę; kwiat pomarańczy łagodzący podrażnienia oraz kompleks witamin i minerałów. Używam jej, gdy czuję, że moja cera jest zmęczona, odwodniona i po prostu szara. Nakładam ją wyjątkowo, także w okolicach pod oczami.

Ostatnia, ale nie najgorsza maseczka Perfekty w wersji odżywczej. Słodkie migdały+miód to turbo połączenie. Przeznaczona do cery suchej, ale polecałabym ją każdemu, bez ograniczenia wiekowego. Napina skórę, nawilża i uelastycznia ją. Maseczka zawiera również oleje z dzikiego szafranu i migdałów, powszechnie znane w kosmetyce naturalnej.

To, że dzisiejsze zastawienie wygrały maseczki firmy Perfecta, chyba nie muszę wspominać. To moje ulubione maski, bo są tanie, łatwo dostępne i naprawdę działają.

Uwielbiam niedrogie kosmetyki, które działają jak te, wysoko półkowe. Mam chrapkę na czarną maskę Pilaten, którą można zamówić na azjatyckich stronach. Podobno czyści skórę jak odkurzacz :)

Testowałyście którąś z moich ulubionych maseczek? Piszcie w komentarzach!




12 komentarzy:

  1. Witam , bardzo fajny wpis :)
    Podobnie jak ty bardzo lubię i cenię maseczki z firmy Perfecta

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze przyznaję, że nie stosuję maseczek :) Mam tak wrażliwą cerę, że każde podejście z maseczką zawsze kończyło się dziwnymi skutkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a takie "wyciszające"? Pomagają zapanować nad suchymi skórkami i nawilżają cerę :)

      Usuń
  3. Ooo bardzo ciekawy wpis. Ciągle poszukuję nowych fajnych maseczek do sprawdzenia ale akurat te Perfecty uwielbiam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba maseczki Perfecty mają wiele wielbicielek :)

      Usuń
  4. Ojej, ile tego. Stosuję od czasu do czasu maseczki ale często o tym zabiegu zapominam. A przecież powinno być regularnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię mieć wybór :) Regularność przynosi największe korzyści, ale jak będziesz ich używała 'od czasu do czasu' to efekty też się pojawią :)

      Usuń